Dlaczego przyszłość (nie) rysuje się w czarnych barwach?

Liczby mówią… prawdę

W październiku przypada Europejski Dzień Walki z Rakiem Piersi , w listopadzie zaś Międzynarodowy Miesiąc Walki z Męskim Rakiem. Miesiące te uznaje się za miesiące świadomości i edukacji w zakresie tych chorób nowotworowych. Dlaczego?
W UE Rak piersi zostanie zdiagnozowany w tym roku u 355 tys. osób, rak prostaty u 336 tys. osób i będą najczęściej występującymi nowotworami odpowiednio u kobiet i mężczyzn. Nowotwory są pierwszą lub drugą wiodącą przyczyną przedwczesnych zgonów w 134 krajach świata… w kolejnych 45 zajmują trzecie lub czwarte miejsce.
W 2018 były przyczyną 9,6 miliona zgonów rocznie. Dziennie diagnozuje się niespełna 50 000 nowych przypadków, daje to nieco ponad 18 mln zachorowań każdego roku. Wg przewidywań WHO w 2040 zachoruje na nowotwory 29,5 mln ludzi… umrze 16,4 mln więc już 45 000 osób dziennie.
Pamiętam rokroczne akcje, w które sam byłem dosyć zaangażowany. Poszerzanie świadomości społecznej, dni otwarte, badania przesiewowe pro bono, infolinie dla pacjentów… mnóstwo podmiotów medycznych i organizacji społecznych dokładało swoją cegiełkę w budowę systemu wsparcia pacjentów.
Mam jednak nieodparte wrażenie, że w tym roku wszystkie zachorowania zostały odwołane. Październik nie był miesiącem różowych wstążek, nigdzie nie słyszę apeli o tradycyjne już zapuszczanie „listopadowego wąsa” w związku z kampanią Movember. Macie podobne obserwacje? Trafne.

Choroba w czasach zarazy

Lekarze z Dana Faber Cancer Institute odnotowali podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa 46% spadek ilości zdiagnozowanych sześciu najczęściej występujących nowotworów. W tym samym czasie liczba osób poddawanych badaniom przesiewowym, jak mammografia, spadła o 90%.
Podczas pandemii COVID-19 ilość badań przesiewowych gwałtownie spadła. W ciągu pierwszych 15 tygodni 2020 r. w USA wyniki badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy spadły o 68%. W tym samym czasie ilość badań mammograficznych spadła od 17 do 90% zależnie od regionu i skali zachorowań na COVID-19. Szacuje się, że opóźniony screening może kosztować życie kolejnych 10 000 pacjentów w perspektywie kolejnych 10 lat.
Wczesne wykrycie jest kluczowe w leczeniu raka. Dla raka szyjki macicy wskaźnik przeżycia pięcioletniego wynosi 92 %, jeśli zostanie zdiagnozowany w początkowym stadium i jedynie 17% w zaawansowanym.

Praca w czasach zarazy

Wg ankiety przeprowadzonej wśród pracowników służby zdrowia z 18 krajów wczesne zaprzestanie leczenia dotyczyło 32% ośrodków, 64% medyków uznało zaś ryzyko niewystarczającego leczenia za główne zagrożenie dla pacjentów.
Pandemia jednak przyczyniła się do zacieśnienia współpracy między lekarzami. 9 na 10 z nich potwierdziło częstsze e-spotkania multidyscyplinarnych zespołów onkologicznych i korzystanie z wirtualnych platform edukacyjnych, co w efekcie powinno mieć korzystny wpływ na efekty leczenia


Okiem pacjenta

Ankieta American Cancer Society wykazała, że 87% pacjentów stwierdziło, że COVID-19 wpłynął w jakiś sposób na ich leczenie onkologiczne. 37% sygnalizowało opóźnienia w procesie diagnostyki i leczenia, a prawie jedna czwarta obawiała się utraty ubezpieczenia zdrowotnego z powodów ekonomicznych. Najczęstsze zmiany dotyczyły wizyt u lekarza onkologa 57%, 34% wskazało operację, 25% badania obrazowe 22% chemioterapię, 13,7% radioterapię.


Czy świat nauki się zatrzymał?

Globalne analizy wskazują ponad 60% spadek udziału nowych pacjentów w badaniach klinicznych z dziedziny onkologii. Obecnie na świecie aktywnych jest 12 000 badań w tym obszarze. Wstrzymanie wielu z nich będzie miało długoterminowe i trudne do oszacowania konsekwencje zdrowotne. Nie tylko dla pacjentów, u których przerwano leczenie, ale i dla przyszłych chorych.
Ankieta z marca 2020 wykazała, że prawie 60% naukowców wstrzymało badania przesiewowe i kwalifikacje do niektórych prowadzonych przez siebie badań. Połowa instytucji zaprzestała zaś pobierania krwi i innych tkanek do celów badawczych.
Statystyczny koszt badania w 3 fazie wynosi około 20 mln $, jestem przekonany, że nie wszystkie z nich uda się wznowić w pierwotnym kształcie, w konsekwencji może to opóźnić, lub wręcz uniemożliwić powstanie niektórych leków.


Czy skupiając się na pandemii koronawirusa… nie pomijamy pandemii nowotworów?

Czasem wydaje mi się, że jesteśmy jak ta żaba, która zagotuje się w podgrzewającej wodzie, zamiast z niej wyskoczyć. Czy nie czujemy rosnącego zagrożenia? Czy liczby nie robią na nas wrażenia? Szacuje się, że do 2050 r. około 6,9 miliona nowych przypadków raka zostanie zdiagnozowanych u dorosłych w wieku powyżej 80 lat. Na poziomie globalnym spodziewany jest wzrost zachorowań o ponad 200% w porównaniu z rokiem 2018. Najbardziej znaczący w Chinach (+ 327%), Ameryce Łacińskiej i na Karaibach (+ 253%), Afryce (+ 228%), a najniższy w Europie (+ 87%).
Szacuje się, że bez dodatkowych inwestycji w poprawę dostępu do opieki zdrowotnej i leczenia raka, w latach 2020-2050 około 13,7 miliona dzieci na całym świecie zachoruje na raka – ponad 10 milionów tych przypadków będzie dotyczyło krajów o niskim dochodzie, niespełna milion zaś w krajach o wysokim dochodzie. Spośród nich 6,1 miliona przypadków (45%) pozostanie niezdiagnozowanych i nieleczonych…


Czy naprawdę jesteśmy bezsilni? Czy nie prościej żyć zdrowiej?

Czy epidemia nowotworów to rozpędzony pociąg, którego nie jesteśmy w stanie zatrzymać? Czy sprawy zaszły już zbyt daleko? Czy straciliśmy wpływ na świat, który przecież zdominowaliśmy?
Szacuje się, że palenie tytoniu powoduje 22% przypadków raka na całym świecie, za kolejne 15 % odpowiadały infekcje jak HPV, WZW B i C i inne… Około jednej trzeciej zgonów z powodu raka wynika z pięciu głównych zagrożeń na które mamy wpływ: wysokiego BMI, niskiego spożycia owoców i warzyw, braku aktywności fizycznej, palenia tytoniu i spożywania alkoholu.
Wg danych WHO od 30 do 50% przypadków nowotworów można uniknąć. Minimalizując czynniki ryzyka i wdrażając istniejące strategie zapobiegania. Obciążenie nowotworami można również zmniejszyć poprzez wczesne wykrywanie raka. Wiele nowotworów ma duże szanse na wyleczenie, jeśli zostaną wcześnie zdiagnozowane i odpowiednio leczone.


A może jednak inwestycje w zdrowie się opłacają?

Całkowity roczny koszt ekonomiczny nowotworów w 2010 r. oszacowano na około 1,16 bln USD. W latach 2015-2030 jedynie w USA koszty wzrosną o 30% osiągając 246 mld USD rocznie.
Oczekuje się, że liczba osób w wieku 80 lat lub starszych potroi się do 2050 r. Na całym świecie ze 143 mln w 2019 r. do 426 mln do 2050 r. Ze względu na złożoność leczenia raka u najstarszych pacjentów lawinowy wzrost będzie wyzwaniem dla systemów opieki zdrowotnej na całym świecie, wywierając wymierny ekonomiczny i społeczny wpływ na rodziny i społeczeństwo.
Na drugim biegunie mamy zaś temat najmłodszych. Badacze z St Jude Children’s Research Hospital zakładają, że poprawa wyników leczenia dzieci chorych na raka jest zarówno wykonalna, jak i wysoce opłacalna dla wszystkich krajów bogatych i biednych.
Poszerzenie dostępu do diagnostyki, leczenia i opieki, wraz z szerszym wzmocnieniem systemów opieki zdrowotnej, mogłoby zapobiec ponad 6 mln zgonów dzieci. Odpowiada to uzyskaniu 318 mln lat zdrowego życia dzieci, które są skutecznie leczone i przeżywają dorosłość, płacą podatki zasilają system ubezpieczeniowy… pozwoli to uzyskać zwrot w wysokości 3 USD z każdego wydanego dolara. Inwestując 20 miliardów USD rocznie w ciągu najbliższych 30 lat na całym świecie, globalna ekonomia może zyskać niespełna 2 biliony dolarów. Może taki język korzyści trafi do globalnej klasy politycznej i pozwoli na wdrożenie realnych działań w tym obszarze.

[mc4wp_form id="449"]